Czarna plaża.

Zasłanianie się brakiem czasu jest średnie. Czas jest tylko wykorzystywany na co innego. Dziś wysłałam swojemu promotorowi gotową pracę magisterską. W międzyczasie udało mi się zaliczyć prawie wszystkie wycieczki weekendowe, o których pisałam, czyli Londyn, Budapeszt i Berlin. Pojawił się też w moim życiu mężczyzna i kolejne podróże już raczej nie będą samotne 😉

Drogę powrotną z plaży w Vik miałyśmy z przygodami. Podobno wypadki na Islandii to norma, bo ludzie z innych zakątków świata bagatelizują trudne warunki panujące tam na drogach. Może być to też nasza wina. Mogłyśmy wkurzyć elfy. Islandczycy gorąco wierzą w elfy i raczej wolą raczej ich nie denerwować wchodząc na tereny przez nich zamieszkałe. Elfy według Islandczyków zamieszkują omszone wzgórza i skały, których tam nie brakuje. Ukazują się zwykłym śmiertelnikom w normalnej postaci, ale ich uroda jest bardzo zdradliwa. Wiele planów dróg musiało na Islandii zostać wstrzymane lub zaprojektowane od nowa, w innym miejscu, gdyż miały one przebiegać przez tereny, które zamieszkują elfy. W latach 70 pod rozkazem Administracji Dróg zatrudnione zostało medium do rozmowy z elfami, które podobno utrudniały budowę nowej drogi.

12670613_1000267036713527_7688814745308376527_n

Widok na czarną plażę

W zimę do samej plaży można dojechać tylko i wyłącznie mając samochód z napędem na cztery koła. I nie ma tu przesady, sama wyciągałam na lince dziewczynę ze skody octavii, która zakopała się w śniegu na amen. Nie tylko z resztą do plaży w Vik, gdybyśmy nie miały tego samochodu, to przy dobrych wiatrach zobaczyłybyśmy może jedną trzecią z tego co zobaczyłyśmy. Plaża w Vik oprócz swojego niesamowitego widoku oferuje nam różne inne ciekawostki, na przykład niedaleko plaży zobaczyć możemy wrak samolotu. Plaża, która nazywa się Reynishverfi jest jedną z najpiękniejszych, a przy tym najbardziej nietypową plażą na świecie. Różni się nie tylko kolorem piasku – czarny, pochodzenia wulkanicznego, ale też temperaturą. W zimie jest tam niewyobrażalnie zimno i niewyobrażalnie wieje, ale i tak ogromnie warto się nią przespacerować. Na północnym jej krańcu znajdziemy bazaltowy klif, na który widok robi niesamowite wrażenie. Południowy widok – na lodowiec – też jest niczego sobie. Na samą plażę najlepszy widok będziemy mieć z zatoki  Dyrhólaey, który w lecie słynie z maskonurów, niewielkich ptaków, które występują tylko na Islandii. Właśnie na ten półwysep wracają każdego lata, wiją gniazda, rodzą młode, by w zimie znów odlecieć. Z tego względu właśnie równie warto wybrać się tam latem co i zimną. Maskonury są chronione w tym obszarze, nie wolno ich karmić, a od maja do czerwca wejście na półwysep jest surowo zabronione.

Jeżeli chodzi o sam nocleg w Viku (jesteśmy już bardzo daleko od Reyjkjaviku, a pasuje się gdzieś kimnąć) to ceny są tu niestety wyższe niż w stolicy. Nie warto jednak kierować się do jedynego w mieście hostelu, a raczej pytać u miejscowych. Nam się tak udało przenocować nieco taniej.

z15641234qmaskonur-zwyczajny-zdjecie-zrobiono-na-islandii

Maskonur. Zdjęcie wzięłam z wikipedii.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s